|
O Archiwach Bene Gesserit i autorze witryny...
Kiedy po raz pierwszy rozpoczynałem lekturę Diuny, nawet nie przypuszczałem, że ta powieść w takim stopniu zdominuje moje zainteresowanie literaturą SF przez następne kilkanaście lat.
Nim w 1985 roku nakładem "Iskier" ujrzała ona w Polsce światło dzienne, krążyło w naszym kraju wiele legend jej dotyczących. Nasłuchałem się więc opowieści, że to powieść kultowa, że to Władca Pierścieni literatury science fiction, że to najsłynniejsza książka fantastyczno-naukowa wszech czasów i tym podobnych, i gdy nareszcie pojawiła się na półkach księgarskich (a raczej pod), i gdy po wysupłaniu z trudem zaoszczędzonych czterystu złotych (i stu następnych na kolejny upominek dla pani sprzedawczyni), zdobyłem upragnioną pozycję, byłem uszczęśliwiony. Jeszcze tego samego dnia rozpocząłem lekturę, by... "wysiąść" po trzydziestu stronach.
Miałem wówczas piętnaście lat i wyrastałem z pierwszej swojej wielkiej pasji, jaką była trylogia Star Wars (a raczej, żeby nie narażać się zagorzałym fanom Gwiezdnej Sagi, powinienem napisać, że po prostu traciłem nią zainteresowanie) i usilnie poszukiwałem czegoś nowego, kolejnego fikcyjnego świata, który pochłonąłby moją młodzieńczą wyobraźnię w równym stopniu, co ten stworzony przez George'a Lucasa. I nawet biorąc pod uwagę to poprzednie hobby w jakimś stopniu usprawiedliwiające moje początkowe rozczarowanie, z pewnym wstydem przyznaję, że wtedy Diuna nie wydała mi się tym, czego oczekiwałem. Odłożyłem więc książkę rozczarowany i pewny, że już do niej nie wrócę, ale... przez następne kilka dni miałem jakieś takie dziwne wrażenie, że tracę coś niezmiernie interesującego... i wciąż wracałem myślami do wydarzeń z pierwszych rozdziałów powieści Herberta. Po pewnym czasie postanowiłem ponowić lekturę. Z początku nieco opornie, ale z każdym następnym rozdziałem z większym zainteresowaniem, zagłębiałem się w świecie planety Arrakis. Gdy rozpromieniony zakończyłem czytanie drugiego tomu, przestudiowawszy pobieżnie dodatki i słowniczek, powróciłem do pierwszej księgi, by raz jeszcze przeżyć wydarzenia spisane przez Herberta.
No i zaczęło się. Ponieważ w tamtych czasach z podręcznikami było krucho, z reguły jedynymi książkami, jakie nosiłem do szkoły, były oba tomy Diuny. Podczas gdy inni na lekcjach uczyli się rozróżniać typy maszyn offsetowych, ja spod ławki dowiadywałem się co to są i jak działają ornitoptery, żniwiarki przyprawowe i dudniki, W czasie gdy współtowarzysze szkolnej niedoli przysypiali na wykładach o produkcji i formatach papieru, ja oczarowany poznawałem co to jest plastal i metaszkło. Moja bezkrytyczna fascynacja wydawała się nie mieć wtedy granic. Nie potrafię już policzyć, ile razy czytałem tą powieść. "Po drodze" udało mi się zarazić moją nową miłością kilku kolegów. Założyliśmy zatem klub, zaczęliśmy wydawać fanzin, pojawiła się nawet szansa na "podziemną" edycję Children of Dune. Postanowiłem uczyć się "Terminologii..." na pamięć, ale gdy po kilku tygodniach okazało się, że podczas przepytywania kolega nie potrafi już znaleźć hasła, którego przynajmniej pobieżnie byłbym nie potrafił omówić, zacząłem interesować się wszystkim, co przynajmniej pośrednio wiązało się z Diuną. Dzięki temu poznałem trochę bliżej twórczość takich artystów jak H. R. Giger, Klaus Schulze czy David Lynch. Ale oczywiście najbardziej fascynowała mnie postać i twórczość autora mojej ulubionej powieści.
Przez te wszystkie lata zebrałem całkiem sporą ilość materiałów dotyczących swojego ulubionego cyklu, jego autora, ekranizacji Diuny i wszelkich wiążących się z tym tematów. Ponieważ wydawnictwa typu fanziny są kosztowne, postanowiłem udostępnić te materiały poprzez internet.
1 czerwca 1998 roku uruchomiłem MUZEUM W DAR-ES-BALAT. Witryna dosyć szybko okazała się największą tego typu w kraju, parę razy zmieniała serwer, ale niestety... istniała tylko do początku sierpnia 2000 roku, kiedy to z bliżej niesprecyzowanych przyczyn i bez ostrzeżenia została usunięta z serwera Strefa. Dzięki pomocy Argail'a i firmy ATS z Radomia serwis 10 października 2000 roku pod nazwą ARCHIWA BENE GESSERIT powrócił do internetu i jako taki istniał do sierpnia 2005 roku. Po kolejnej nieobecności w internecie, 28 listopada 2005 roku witryna powróciła w nowej, dynamicznej (i mam nadzieję - lepszej) formie, wykorzystując CMS Joomla! i jako taka istnieje do dziś...
Mam nadzieję, że wszyscy fani Kronik Diuny znajdą tu coś dla siebie.
Sławomir Folkman
Poniżej przedstawiam bannery mojej witryny poświęconej Kronikom Diuny (początkowo znanej jako Muzeum w Dar-es-Balat).





|